Zawodnicy rezerw już dzisiaj obchodzili Śmigus-Dyngus, sprawiając prawdziwe lanie graczom Startu Łódź.

Wielka wygrana w Wielką Sobotę - tak można w skrócie opisać dzisiejsze spotkanie z przedostatnią ekipą klasy A. Dzisiejszy mecz był bardzo ważny dla układu dołu tabeli, nasz zespół znajdował się bowiem tylko oczko wyżej od Startu. Goście już w ciągu tygodnia dawali sygnały, że będą mieli problemy ze skompletowaniem składu. Na wniosek łodzian powrócono do pierwotnej godziny rozpoczęcia spotkania (11:00). Niestety, i tak nie udało im się zebrać jedenastu graczy. Drużyna z Bałut rozpoczęła starcie w dziesiątkę, dodatkowo w polu zagrało dwóch nominalnych bramkarzy. Trener Robert Świerczyński, który pod nieobecność Jerzego Rutkowskiego prowadził dziś zespół uczulał, aby nie lekceważyć rywala, zagrać swoje i zgarnąć pewne trzy punkty. Nie udało się do końca zrealizować tej prośby, bowiem większość naszych zawodników była dzisiaj wyraźnie ospała i mało aktywna. Taka postawa wystarczyła jednak w zupełności, aby odprawić Start z bagażem ośmiu bramek. Strzelanie rozpoczął Łukasz Modranka, który w pierwszych dwudziestu minutach miał cztery znakomite okazje strzeleckie. Dwie z nich wykorzystał, w dwóch innych pudłował. Nasz zespół co chwila konstruował akcje w okolicy pola karnego łodzian, jednak brakowało zdecydowania w wykańczaniu sytuacji. Najbliżej gola był Konrad Stępniewski, po strzale którego piłka trafiła w poprzeczkę. Kilka strzałów z dystansu obronił golkiper rywali. W końcu udało nam się trafić po raz trzeci. Dokonał tego w ostatniej minucie pierwszej połowy Arkadiusz Benduski. Po przerwie na boisku istniał już praktycznie tylko zespół Zawiszy, i tylko fatalna skuteczność spowodowała, że nie udało się dobrnąć do dwucyfrówki. Nie będziemy przytaczać wszystkich okazji, bo stworzyliśmy ich co najmniej dwadzieścia. Do siatki po przerwie trafiali Sylwester Pacześ, Michał Madejski, Tomasz Włoskowicz (dwukrotnie) oraz Damian Stępniewski. Trener Robert Świerczyński dał zagrać całej osiemnastce meczowej, łącznie z drugim bramkarzem Damianem Królem. Obaj nasi golkiperzy nie mieli za dużo pracy, jednak kiedy musieli się wykazać, nie zawodzili. Michał Gałek obronił dwa niezłe strzały graczy Startu oraz przeciął na przedpolu kilka prostopadłych piłek, a Damian Król w ostatnich minutach świetnie powstrzymał napastnika gości w sytuacji sam na sam. Dzięki dzisiejszej wygranej przesuwamy się o dwa miejsca w górę tabeli, a nasza przewaga nad strefą spadkową wzrosła do sześciu punktów. Za tydzień czeka nas jednak mecz z liderem klasy A, GKS-em Ksawerów, który w obecnej kolejce sensacyjnie przegrał z AMII Nowosolna Łódź 2:1.

 

Zawisza II Rzgów - Start Łódź 8:0 (3:0)

Bramki: Łukasz Modranka 17', 19'; Arkadiusz Benduski 45', Sylwester Pacześ 54', Michał Madejski 69', Tomasz Włoskowicz 75', 90'; Damian Stępniewski 86'

Skład: Michał Gałek (Król 70') - Madejski, Kujawski, Janasiak, Pacześ (Mateusz Gałek 60') - Jędrzejewski (k), Wróblewski (Pietrzko 70'), Kuśmirowski (Włoskowicz 46'), K. Stępniewski (Matecki 60'), Benduski (Kołaciński 46') - Modranka (D. Stępniewski 70')