Trwa fatalna seria drugiego zespołu, tym razem ulegliśmy na własnym boisku Kolejarzowi Łódź 1:2.

Po bardzo pechowych porażkach w poprzednich spotkaniach, gdzie marnowaliśmy mnóstwo znakomitych okazji bramkowych, liczyliśmy, że w końcu karta się odwróci i zdobędziemy komplet oczek.

Obie drużyny rozpoczęły mecz ospale, na boisku niewiele się działo. Dało się jednak zauważyć mnóstwo niedokładności w naszych szeregach. Przełożyło się to w końcu na bardzo dobrą okazję dla łodzian. Po długim podaniu w boczne rejony boiska, pomocnik gości stanął przed okazją pokonania Adriana Owczarka. Na szczęście uderzył niecelnie. Szybka odpowiedź naszego zespołu i powinno być 1:0. Sam na sam z golkiperem Kolejarza wyszedł Nikolas Karczewski. Był na dużej szybkości, zamiast mijać bramkarza uderzył jednak wprost w niego. Kilka minut później doskonałej okazji nie wykorzystał Łukasz Modranka, On również stoczył pojedynek jeden na jednego z golkiperem gości, uderzył mocno lewą nogą, jednak bramkarz zdołał odbić piłkę nogą. Przypomniały się nam zatem poprzednie spotkania, w których również nie potrafiliśmy trafić do siatki, pomimo znakomitych sytuacji. Pomimo naszej przewagi, na prowadzenie jako pierwsi wyszli przyjezdni. Po krzyżowym podaniu sam na prawej stronie odnalazł się zawodnik rywali i uderzył po długim rogu bramki Owczarka. Na szczęście udało się szybko doprowadzić do wyrównania. Prostopadłe zagranie Michała Abramczyka do Karczewskiego i ten precyzyjnym strzałem trafił na 1:1. Do przerwy już nic się nie zmieniło. Druga połowa rozpoczęła się bardzo źle. Po ręce jednego z naszych obrońców sędzia odgwizdał rzut karny, który wykorzystali przeciwnicy. Podobnie jak tydzień wcześniej po stracie gola do ataków ruszyli nasi zawodnicy. Niestety, po raz kolejny marnowaliśmy wyborne okazje. Najlepszą zmarnował Sylwester Pacześ, który strzelił z najbliższej odległości ponad poprzeczką, po dobrym dośrodkowaniu Abramczyka. Swojego dnia nie mieli również obaj nasi napastnicy, którzy mogli doprowadzić do wyrównania. Świetną okazję zepsuł również Abramczyk, źle przyjmując piłkę w sytuacji sam na sam z golkiperem. Okazję miał również debiutujący skrzydłowy Konrad Pajor, jednak jego strzał został ofiarnie zablokowany przez powracających defensorów Kolejarza. Przez cały mecz przeszkadzał nam również arbiter, który wyjątkowo stronniczo prowadził zawody. Szczególnie skrzywdził nas pod sam koniec spotkania, nie odgwizdując ewidentnego rzutu karnego dla nas po zagraniu ręka stopera gości. Była to w zasadzie kopia sytuacji, gdzie sędzia zarządził jedenastkę dla rywali. Dlaczego nie wskazał na wapno w analogicznej sytuacji na korzyść naszego zespołu? Absurdalnie zachował się również kilkanaście minut wcześniej, kiedy Rafał Kujawski szybko rozegrał rzut wolny, podając do Sylwka Pacześia, który wyszedł sam na sam. Arbiter nakazał cofnąć grę, jednak nikt nie wiedział dlaczego. Piłka była zagrana z dobrego miejsca, nie była w ruchu, jednym słowem nie było absolutnie żadnych podstaw do cofnięcia akcji. Można narzekać na pracę sędziego, jednak z drugiej strony gdybyśmy nie marnowali seryjnie dobrych okazji, nawet on nie byłby w stanie nam przeszkodzić. Ciężko wytłumaczyć miejsce i postawę rezerw, gdyż w każdym meczu prezentujemy się naprawdę nieźle, a zajmujemy trzecią lokatę od końca. Przed nami spotkanie z dużo bardziej wymagającym rywalem, dodatkowo mowa o meczu derbowym. Za tydzień na wyjeździe zmierzymy się z MKS-em 2000 Tuszyn. Forma drugiego zespołu nie napawa optymizmem przed tym pojedynkiem, jednak jeśli mamy się przełamać, to kiedy, jak nie teraz?

 

Zawisza II Rzgów - Kolejarz Łódź 1:2 (1:1)

Bramka dla Zawiszy: Nikolas Karczewski 39'

Skład: Owczarek - Matecki, Janasiak, Kuśmirowski (Krogulec), Brocki (Kołaciński) - Abramczyk (Pajor), Jędrzejewski (k) ż, Kujawski, Pacześ (Garbacz) - Karczewski, Modranka

Rezerwowi: Michał Gałek - Poros, Polakowski


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież