W ostatnim meczu rundy jesiennej wygrywamy na własnym boisku 3:0 z Orłem Parzęczew, przedłużając serię zwycięstw z rzędu do ośmiu.

Pojedynek drugiego z piętnastym zespołem w ligowej tabeli miał dokładnie taki przebieg, jakiego się spodziewaliśmy. Na trudnej i grząskiej murawie od samego początku Zawisza dyktował warunki, i bez większego problemu pokonał Orła. Mecz rozpoczął się od uczczenia 99. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Nasi kibice zadbali o efektowną oprawę tego wydarzenia, odegrano również hymn narodowy. Spotkanie jeszcze na dobre się nie rozpoczęło, a prowadziliśmy już 1:0. W sytuacji sam na sam nie pomylił się Patryk Olszewski, zdobywając swoją osiemnastą bramkę w obecnym sezonie. Chwilę później, w 13 min., Olszewski dołożył do swojego dorobku kolejne trafienie, i prowadziliśmy tym samym 2:0. "Ucho" miał również doskonałą okazję do zdobycia klasycznego hattricka, nie wykorzystał jednak świetnej sytuacji, strzelając za lekko, czym umożliwił skuteczną interwencję golkiperowi przyjezdnych. W pierwszej połowie piłka jeszcze dwukrotnie zatrzepotała w siatce graczy z Parzęczewa, jednak w obu przypadkach sędzia bramek nie uznał, dopatrując się pozycji spalonych naszych zawodników. Najpierw po wrzutce Patryka Przybylskiego świetną główką popisał się Maciej Bartłomiejczyk, kilka minut później kolejny raz pojedynek jeden na jeden z golkiperem Orła wygrał Olszewski. O ile pierwsza z tych bramek mogła faktycznie paść z pozycji spalonej, o tyle druga była już mocno kontrowersyjna, aby nie powiedzieć kuriozalna. Po przyjęciu piłki przez Olszewskiego chorągiewka liniowego poszła w górę, jednak boczny arbiter szybko ją opuścił, i... zaczął przepraszać sędziego głównego za pomyłkę. Ten jednak najwidoczniej nie usłyszał swojego kolegi, i odgwizdał spalonego. Błędy sędziowskie spowodowały zatem, że zamiast 3:0 na przerwę schodziliśmy z dwubramkową przewagą. Mylić się jest oczywiście rzeczą ludzką, dlatego nie mamy pretensji do Pana Jarosława Różyckiego, który tego dnia nie miał chyba więcej pomyłek. W drugiej odsłonie kontrolowaliśmy grę, dokładając trzeciego gola, którego głową zdobył kapitan, Bartosz Bronka. W 83 min. doszło do niesportowej sytuacji w wyniku której usunięty z boiska został Michał Madejski. Dokładnie nie wiemy co się stało, z boku boiska wyglądało, że nasz zawodnik został uderzony przez zawodnika Orła w krtań przed rzutem wolnym wykonywanym przez gości. Michał postanowił jednak sam wymierzyć sprawiedliwość, kopiąc bez piłki gracza rywali. Arbiter po konsultacji z liniowym nie miał wątpliwości i pokazał naszemu bocznemu obrońcy czerwoną kartkę. W pierwszych meczach rundy wiosennej będziemy musieli zatem radzić sobie bez Madejskiego. Po zakończeniu spotkania czekaliśmy na wieści z Głowna, licząc, że miejscowa Stal odbierze punkty Andrespolii. Tak się jednak nie stało, goście z Wiśniowej Góry zwyciężyli 2:1, zatem nasza strata do lidera nadal wynosi sześć punktów. Piłkarska jesień w "okręgówce" dobiegła zatem końca, przed nami blisko cztery miesiące przerwy od spotkań ligowych.

 

Zawisza Rzgów - Orzeł Parzęczew 3:0 (2:0)

Bramki: Patryk Olszewski 4', 13'; Bartosz Bronka 78'