W meczu dwóch wyróżniających się zespołów tegorocznej Klasy okręgowej pokonujemy beniaminka GKS Ksawerów 2:0.

Mecz z tegorocznym beniaminkiem zapowiadał się od początku na bardzo ciekawe widowisko. Na stadionie przy ulicy Tuszyńskiej w Rzgowie zmierzyć się miały dwa zespoły, które do tej pory zdecydowanie mogły zaliczyć rundę jesienną do udanych. Choć goście sobotniego pojedynku w ostatnich spotkaniach złapali chyba małą zadyszkę biorąc pod uwagę wyniki z początku rozgrywek, które należały do dużo lepszych. Jednak w przypadku takich spotkań osiągane wyniki odeszły w niepamięć, a liczyło się to co wydarzy się na boisku. Na pewno ten pojedynek miał swój smaczek przynajmniej pod dwoma względami. Po pierwsze grały ze sobą drużyny z miejscowości blisko siebie leżących, choć ciężko nazwać taki pojedynek derbowym. Po drugie i chyba najważniejsze o sile drużyny z Ksawerowa chyba w zdecydowanej większości stanowią zawodnicy związani z Zawiszą dawniej, jak i ci z niedalekiej przeszłości. Jeśli dobrze policzyliśmy to w pierwszym składzie Ksawerowa wyszło pięciu takich zawodników, a szósty dołączył jako zmiennik.

Skład Zawiszy natomiast do ostatnich chwil było trudny do przewidzenia. Wykartkowana i trapiona kontuzjami drużyna kolejny raz musiała być mocno przemeblowana przez trenera Michała Osińskiego. W tym meczu musieliśmy sobie radzić bez Michała Łągiewczyka, Marcina Candera, Darka Dolewki, Patryka Przybylskiego czy Maćka Bartłomiejczyka. Wszyscy wymienieni to zawodnicy mogący stanowić o sile niemal każdego zespołu tej ligi. Do końca nie byliśmy też pewni występu Rafała Kujawskiego. Kolejny raz jednak Michał Osiński wykazał się swoim kunsztem trenerskim tak zestawiając swój zespół, aby w jak największym stopniu zniwelować powstałe braki. I tak w pierwszej jedenastce na placu zameldowało się 4 chłopaków urodzonych w 2000 roczniku. Ci oraz pozostali zawodnicy stworzyli zespół, który tak naprawdę nie pozwolił GKS-owi w tym meczu na zbyt wiele.

Pierwszą groźniejszą sytuację w tym meczu przeprowadzili goście, a w zasadzie zagrożenie to mogło wyniknąć z rozgrywanego rzutu wolnego. Nie przyniósł on jednak żadnej korzyści, a do ataku ruszyli gospodarze. Zawisza w tej odsłonie zdecydowanie nadawał ton grze, jednak nie przekładało się to na stuprocentowe sytuacje bramkowe. W pierwszej fazie gry najlepszą szansę miał chyba Przemek Różycki, którego strzał z 11 metra nie trafił ostatecznie w światło bramki. W dalszej części gry obserwowaliśmy i udane dośrodkowania i strzały z dalszej odległości i jedyne czego brakowało to postawienia przysłowiowej kropki nad i. Zanim Zawisza wyszedł na prowadzenie to piłka najpierw wylądowała w bramce strzeżonej przez Mikołaja Raźnego. W tej sytuacji słusznie odgwizdany został faul na naszym zawodniku i wynik dalej był bezbramkowy. Aż do 28 minuty meczu kiedy z kontrą wyszła nasza drużyna. Dobrze z piłką zabrał się Bartek Bronka, który następnie idealnie zagrał do nadbiegającego skrzydłem Michała Madejskiego, a ten bez problemów umieścił piłkę w bramce gości. Kolejne minuty tej odsłony to w dalszym ciągu nasza przewaga i dowiezienie jednobramkowego prowadzenia do gwizdka oznajmiającego 15 minut przerwy.

Pierwsze minuty drugiej połowy pokazały, że drużyna z Ksawerowa nie odpuści poprawienia niekorzystnego wyniku meczu. Zaczęli oni dużo żwawszym tempem i... tego animuszu tak naprawdę starczyło im do 52 minuty meczu. Ich zapał ostudziła świetna akcja przy linii końcowej Michała Madejskiego, który dograł na 7 metr do niepilnowanego Damiana Marciocha. Ten w zamian wykorzystał swoją sytuację bezbłędnie, wyprowadzając Zawiszę na dwubramkowe prowadzenie. Ta bramka zdecydowanie podcięła skrzydła przyjezdnym bo przez kolejne minuty to Zawisza rządził i dzielił na boisku. Kontrowersyjną była akcja z 25 minuty meczu kiedy przewracany w polu karnym był strzelec drugiej bramki Damian Marcioch. Wydawało się, że sędzia błędnie zinterpretował to zdarzenie jako czystą grę obrońcy z Ksawerowa. Co by nie mówić to zdecydowanie nie był to dzień sędziego głównego tych zawodów, ale o tym trochę później. Drużyna gości przebudziła się dopiero koło 30 minuty meczu kiedy strzałem z daleka błysnął oczywiście były zawodnik Zawiszy Łukasz Wiśniewski. Jego uderzenie zostało zbite przez Mikołaja Raźnego na rzut rożny. Za chwilę było jeszcze goręcej pod naszą bramką bo do rzutu wolnego z okolic 25 metra podszedł także były nasz zawodnik Patryk Olszewski. Wszyscy pamiętamy jak dobrze ostatnimi czasy radził on sobie w wykonywaniu stałych fragmentów gry. Tym razem szczęście było przy lepszym zespole, a strzał Olszewskiego wylądował na słupku naszej bramki. Goście jeszcze raz byli blisko zmniejszenia rozmiarów swojej porażki, kiedy to a jakże po akcji były graczy Zawiszy Piotrka Grzejdziaka, Olszewskiego i Wiśniewskiego, temu ostatniemu piłkę z nogi zdjął jeden z naszych obrońców. I to w zasadzie byłby koniec obustronnych szans na zmianę wyniku. Zawisza będąc w całym spotkaniu zespołem dużo lepszym, pokazującym większą determinację w grze, jak i większą mądrość boiskową połączoną z dobrym taktycznym ustawieniem, pewnie pokonuje GKS Ksawerów 2:0.

Wracając do postawy sędziego to na pewno nie przyczynił się on do podniesienia jakości tego pojedynku. I o ile pewnie obroniłby się z dwóch żółtych kartek dla Rafała Kujawskiego i w konsekwencji czerwonej w 75 minucie meczu to większość podejmowanych decyzji była mocno kontrowersyjna. I nie skupiamy się tylko na złym sędziowaniu pod kątem naszego zespołu, ale także pod kątem gości bo z ich ust także słyszeliśmy wiele niepochlebnych zdań na temat jego pracy. Mecz ten na pewno nie należał do bardzo spokojnych, gdyż oba zespoły po męsku walczyły na boisku, to jednak wydaje się, że nie należał też do tych przesadnie ostrych. I skoro walka była obustronna to pokazanie 6-7 żółtych kartek Zawiszy przy 2-3 dla GKS-u jest mocno przesadzone. Na przykład kartkę za na pewno niechamskie zwracanie uwagi arbitrowi otrzymał np. Michał Madejski, z drugiej strony stek wyzwisk i epitetów w stronę sędziego pozostawał niezauważony. O tym, że sędzia główny kompletnie nie panował nad sytuacją na boisku niech świadczy zdarzenie z końcowych minut spotkania. Na skraju pola karnego Zawiszy odgwizdany został faul naszego zawodnika. Decyzja słuszna, sędzia był blisko całego zdarzenia, jednak pomylił on zawodnika, który przekroczył przepisy! Mało brakło, a za to przewinienie niesłusznie z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciałby Artur Kulik. Sędzia musiał zaciągnąć wiedzy od bocznego oddalonego od tej sytuacji o dobre kilkadziesiąt metrów!! Ręce opadają kiedy widzimy jak panowie ubrani na czarno starają się największą uwagę skupić na swojej osobie.

BRAWO ZAWISZA!!!

Zawisza Rzgów - GKS Ksawerów 2:0 (1:0)

Bramki: Michał Madejski, Damian Marcioch


W drugim seniorskim meczu rozegranym na własnym boisku w ten weekend rezerwy pierwszego zespołu remisują z zajmującym jedną lokatę wyżej w tabeli Orłem Piątkowisko. Bramek w tym meczu nie obejrzeliśmy i spotkanie zakończyło się wynikiem bezbramkowym. To dopiero 10 punkt naszego zespołu. Na pewno liczyliśmy na zdecydowanie więcej choć różnice punktowe aż do miejsca 6 są bardzo niewielkie. Aby jednak myśleć o przesunięciu się w górę tabeli takie spotkania jak to niedzielne trzeba koniecznie rozstrzygać na własną korzyść.

Zawisza II Rzgów - Orzeł Piątkowisko 0:0