W meczu 18 kolejki remisujemy ze Zjednoczonymi Stryków 2-2. Pewien niedosyt jest, choć patrząc na wynik po pierwszej połowie, dobry i jeden punkt.

Tak jak pisaliśmy przed spotkaniem Zawisza pojechał na pojedynek z przeciwnikiem, który w meczach na własnym stadionie charakteryzował się niezłym bilansem meczowym, jak i bramkowym. W dziewięciu rozegranych do tej pory spotkaniach przegrał tylko raz, tracąc we wszystkich meczach tylko 6 bramek. Nasza drużyna w meczach wyjazdowych gra ze zmiennym szczęściem, choć nie jest w nich na pewno chłopcem do bicia. Do tej pory także tylko jedno spotkanie na wyjeździe zakończyło się bez zdobycia choćby jednej bramki (porażka 1-0 z Jutrzenką Warta). Zapowiadało się więc ciekawe spotkanie.

Pierwsza połowa to sytuacje po obu stronach boiska. Jednak w tej połowie dużo lepszą skutecznością wykazali się zawodnicy gospodarzy. Już na samym początku spotkania do groźnej sytuacji doszło przed bramką Zawiszy. Po faulu naszego zawodnika, rzut wolny z 17 m wykonywał zawodnik Zjednoczonych. Na nasze szczęście piłka minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Krystiana Wawrzyńskiego. Już niedługo później Zjednoczeni dopięli swego i objęli prowadzenie po precyzyjnym strzale z dystansu tuż przy słupku naszej bramki. Oceniając sytuację z boku boiska chyba część winy należy przypisać naszemu bramkarzowi, który nie był zbyt dobrze ustawiony i nie zdołał zatrzymać tego uderzenia. Nie minęło 10 min a gospodarze prowadzili już 2-0. Po dośrodkowaniu z prawej strony nasi obrońcy nie upilnowali napastnika gospodarzy, a ten uderzył/odbił piłkę głową, która wpadła w samo okienko naszej bramki. 20 min gry i już dwubramkowa strata, na pewno nie takiego obrotu się spodziewaliśmy. Nie było w pierwszej połowie jednak tak, że byliśmy tylko tłem dla przeciwnika. Zawisza miał swoje sytuacje i chyba dogodniejsze niż te, po których trafili Zjednoczeni. Przynajmniej dwukrotnie na listę strzelców mógł wpisać się Kuba Perek, jednak za każdym razem piłka mijała bramkę. Dodatkowo nie mieliśmy przysłowiowego szczęścia, w sytuacji w której dośrodkowanie Mateusza Klimka usiadło na spojeniu słupka z poprzeczką i wyszło w pole. W innej sytuacji na strzał z powietrza zdecydował się Łukasz Wiśniewski, jednak zabrakło precyzji i piłka minęła bramkę.

Nasza drużyna podrażniona wynikiem pierwszej połowy wyszła bardzo zmobilizowana na drugą odsłonę meczu. I bardzo szybko udało się strzelić bramkę kontaktową. Podanie z głębi boiska w pole karne przeciwników dotarło do Patryka Olszewskiego, który bardzo pewnym i mocnym uderzeniem pokonał bramkarza gospodarzy. Zawisza zwietrzył szansę i nie ustępował w atakach. Widać było także, że jeden dzień odpoczynku mniej wpłynął na zawodników Zjednoczonych, którzy wyraźnie opadli z sił w drugiej połowie meczu. Minuty mijały, a Zawiszy nie udawało się doprowadzić do wyrównania. Ataki gospodarzy natomiast były sporadyczne, a jeśli już doszło do uderzenia na naszą bramkę to dosyć pewnie interweniował nasz bramkarz. Im bliżej końca meczu, tym większą przewagę posiadał Zawisza. Do remisu udało się doprowadzić 10 min przed końcem meczu, kiedy to sędzia główny podyktował rzut karny po faulu na Kubie Perku. Do piłki podszedł Łukasz Wiśniewski i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Nasi zawodnicy nie spoczęli na laurach i za wszelką cenę chcieli strzelić kolejnego gola, zapewniającego trzecie kolejne zwycięstwo. Zwycięstwo było naprawdę blisko bo doskonałą sytuację zaprzepaścił zdobywca drugiej bramki dla naszego zespołu. Jego strzał, będąc w sytuacji sam na sam, zdołał obronić bramkarz gości. Szkoda, gdyż z przebiegu drugiej połowy, jak i sytuacji z pierwszej Zawisza mógł zdobyć więcej niż tylko dwie bramki. Jednak jak napisaliśmy na wstępie, przegrywając po pierwszej połowie 2-0, brawa należą się naszym zawodnikom za okazaną wolę walki i dążenie do odrobienia strat w tym meczu i ten zdobyty punkt także należy uznać za cenny.

Na uwagę zasługuje też liczna grupa kibiców Zawiszy, którzy pojawili się na tym spotkaniu. Można śmiało zaryzykować, że łącznie było ich około 20 osób. Na pewno byli też zauważeni na trybunach, gdyż dosyć głośno wyrażali swoje zadowolenie, jak i szczególnie brak zadowolenia :)

To już trzecie spotkanie, w którym nie schodzimy z boiska pokonani. Do rozegrania w tej rundzie pozostało już tylko jedno spotkanie. W sobotę na własnym boisku podejmiemy Borutę Zgierz, będzie zatem kolejna szansa na poprawienie dorobku punkowego oraz poprawienie bilansu meczy rozgrywanych na własnym stadionie.

 

Zjednoczeni Stryków - Zawisza Rzgów 2:2 (2:0)

Bramki: Patryk Olszewski, Łukasz Wiśniewski

Skład: Wawrzyński – Klimek (Grzejdziak 70'), Czernik, Gałkiewicz, Piotrowski ż – B. Sztandor, Cander, Dolewka ż, Olszewski ż – Perek, Wiśniewski (k) ż

Galeria