Tak jak pisaliśmy wczoraj Zawisza nie składa broni i walczy dalej o ligowy byt. W dniu dzisiejszym odnosimy pewne zwycięstwo z Mazovią Rawa Mazowiecka.

Przed meczem można było sobie zadać pytanie - Jak nie z ostatnią drużyną w tabeli to z kim? Choć podobne pytanie na pewno zadawała sobie także Mazovia. Zawisza podrażniony po porażce ze Zjednoczonymi bardzo liczył na rehabilitację, natomiast Mazovia chwalona za niektóre fragmenty meczu z Widzewem, chciała wykorzystać atut swojego boiska. W porównaniu z ostatnim naszym meczem w wyjściowym składzie doszło do dwóch zmian - w miejsce Piotrka Grzejdziaka zagrał Piotrek Czernik, a w miejsce Mateusza Dudki do składu wskoczył Marcin Cander. Pierwsza połowa nie była jakimś wielkim widowiskiem, choć wydawało się że to nasza drużyna miała w niej niewielką przewagę. Pierwszą groźną sytuację stworzyła Zawisza, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska główkował Kuba Perek, jednak niecelnie. Na prowadzenie wyszliśmy po sytuacji, która nie zwiastowała bramki. Po jednej z wrzutek w skraj pola karnego, Darek Dolewka uderzył piłkę głową, która wysokim lobem wpadła do siatki. Wydatnie przy tej bramce pomógł nam bramkarz gospodarzy, który wyszedł za daleko od bramki i został za to skarcony. Niestety nie cieszyliśmy się zbyt długo z prowadzenia. Mazovia wyrównała po strzale nożycami z ok. 5 m od naszej bramki. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem remisowym. Druga połowa meczu była już dużo lepsza w naszym wykonaniu. Dosyć szybko udało się ponownie wyjść na prowadzenie po bramce Bartka Sztandora. Asystę w tej akcji zaliczył Łukasz Wiśniewski, który przytomnie zachował się w polu karnym. Nie zdecydował się na strzał z ostrego kąta tylko podał do lepiej ustawionego kolegi, który strzałem z bliskiej odległości dał nam drugiego gola. Kolejne minuty przyniosły trochę nerwowej sytuacji na boisku, przyczynił się do tego m. in. sędzia główny zawodów, który nie miał chyba najlepszego dnia. W tym czasie Zawisza strzeliła dwie kolejne bramki, jednak żadna z nich nie została uznana. O ile bramka Kuby Perka faktycznie mogła paść z pozycji spalonej, o tyle przy bramce Łukasza Wiśniewskiego błąd popełnili sędziowie zawodów. W tej sytuacji absolutnie nie można było mówić o pozycji spalonej. Na całe szczęście Zawisza uspokoił emocje i nie wytrącił się z uważnej gry. Bramkę ustalającą wynik spotkania zdobył Kuba Perek. Drugą swoją asystę przy tej bramce zaliczył Łukasz Wiśniewski i trzeba przyznać, że to prostopadłe podanie do wychodzącego na czystą pozycję Perka było naprawdę przytomnym i efektywnym zagraniem. Tym razem nie powtórzyła się nerwowa końcówka z poprzedniego meczu, bo Zawisza mocno skoncentrowany nie pozwalał na zbyt wiele drużynie gospodarzy. Choć uczciwie trzeba przyznać, że dzisiejszy przeciwnik mocno odbiegał umiejętnościami od poprzedniego. Jednak co najważniejsze 3 punkty są nasze i tylko to w tej chwili się liczy. Za tydzień kolejne spotkanie i kolejna szansa na poprawienie swojej pozycji w tabeli.

Mazovia Rawa Mazowiecka - Zawisza Rzgów 1:3 (1:1)

Bramki dla Zawiszy: Dariusz Dolewka 25', Bartłomiej Sztandor 51', Jakub Perek 65'

Skład wyjściowy: Wawrzyński - Klimek, Czernik, Rechciński ż, Piotrowski - Olszewski, Cander, Dolewka (Grzejdziak 78'), B. Sztandor - Wiśniewski ż, Perek

Galeria